blacha przewodnika tatrzańskiego
Tatry dla każdego

Artur Krupiński

przewodnik tatrzański

tel. 608-753-206

Z przewodnikiem w Tatry

Skorzystaj z usług przewodnika tatrzańskiego.
Wycieczki z przewodnikiem są zawsze udane.

Wycieczka „Zakopane szlakiem Witkiewiczów”

Wędrówka śladami ojca i syna — Stanisława Witkiewicza i Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego) przez Zakopane.

„Jednym z pewników, których uczy historia, jest, że rozstrzygającym czynnikiem życia zbiorowego nie są formy urządzeń, instytucje, tylko jest stan dusz ludzkich danego społeczeństwa. Nic nie pomoże najdoskonalsza ustawa, najstaranniej obmyślany ustrój, jeśli materiał ludzki jest lichy, jeśli etyka i umysłowość jednostek stanowiących społeczeństwo stoją nisko. Wszystko zatem, co ma się spełnić w przyszłości jako faktyczna zmiana stosunków, musi być rozstrzygnięte w ludzkich duszach”.

Stanisław Witkiewicz

Podczas wycieczki

Wycieczkę rozpoczniemy przy willi Koliba, pierwszym domu zbudowanym w stylu zakopiańskim (1892 r.), wg projektu Witkiewicza. Obecnie znajduje się tu Muzeum Stylu Zakopiańskiego. Przejdziemy na Stary Cmentarz na Pęksowym Brzyzku, gdzie pochowany jest Stanisław Witkiewicz, jego żona Maria, i gdzie znajduje się symboliczna mogiła Witkacego. W Nowym Kościele pw. Najświętszej Rodziny obejrzymy wykonaną w stylu zakopiańskim kaplicę św. Jana Chrzciciela (projekt Witkiewicza). Na Krupówkach obejrzymy murowane budynki Muzeum Tatrzańskiego (1920 r., projekt Witkiewicza i Franciszka Mączyńskiego) i Dworca Tatrzańskiego (1903 r.). Dworzec tatrzański był pierwszym murowanym budynkiem, w którym zastosowano zasady stylu zakopiańskiego w budownictwie murowanym. W połowie Krupówek obejrzymy hotel Morskie Oko. Hotel miał dużą salę widowiskową, z wystrojem zaprojektowanym przez Witkiewicza. Tu także, w latach międzywojennych, odbywały się przedstawienia Witkacowskiego Teatru Formistycznego. W górze Krupówek stoi dawny pensjonat Zośka, prowadzony w latach 20. XX w. przez Marię Witkiewiczową. Przy skrzyżowaniu z ulicą Tetmajera, tam, gdzie obecnie znajduje się restauracja Watra, stał dom, w którym mieszkała rodzina Witkiewiczów. Na ulicy Zamoyskiego obejrzymy willę Olma, w której w latach 1924-31 mieszkał Witkacy, i dalej willę Oksza, trzecie dzieło Witkiewicza, ukończone w 1896 r. Obecnie znajduje się tam Galeria Sztuki XX w. U zbiegu ulic Zamoyskiego i Chałubińskiego obejrzymy pomnik Tytusa Chałubińskiego. Projekt pomnika autorstwa Witkiewicza. Na Kozińcu obejrzymy najpiękniejszy projekt Witkiewicza: Dom pod Jedlami. Kolejnym punktem wędrówki będzie Witkiewiczówka. Witkacy mieszkał w niej od 1931 r. Od Witkiewiczówki pójdziemy przez Antałówkę do ulicy Witkiewicza, gdzie u jej zbiegu z Krupówkami zakończymy wycieczkę.

Nie tylko Teatr Witkacego

Artur Krupiński

Gdyby spytano o skojarzenia do słów „Witkacy” i „Zakopane”, zapewne większość osób powiedziałaby „Teatr Witkacego”. Niektórzy dodaliby „malarstwo, szalone portrety, alkohol, narkotyki”. Jest to ubogi obraz jednej z barwniejszych postaci międzywojennego Zakopanego.

Stanisław Ignacy Witkiewicz. Syn tego Stanisława Witkiewicza od „stylu zakopiańskiego”. Syn chrzestny tego Jana Krzeptowskiego Sabały (w młodości zbójnika i kłusownika, gawędziarza i muzyka, legendarnego towarzysza tatrzańskich wędrówek Tytusa Chałubińskiego) i tej Heleny Modrzejewskiej (światowej sławy aktorki, wielokrotnej bywalczyni Zakopanego). Od 1890 r. mieszkał z rodzicami w Zakopanem, gdzie rodzina przeniosła się z powodu choroby Witkiewicza-ojca.

Młody Ignaś miał żywy umysł. Fascynowały go między innymi pociągi. Spowodował kiedyś niewielką katastrofę kolejową na dworcu w Zakopanem. Uprosił bowiem znajomego c.k. maszynistę, by ten pozwolił mu ruszyć parowozem. Parowóz popchnął kilkanaście (pustych na szczęście) wagonów, a te „stuknęły o żelazny płot”... Jazdy się skończyły, ale skłonność do niebanalnych zachowań i żartów (często autoironicznych) została.

Malarstwo Ignacy studiował w Krakowie pod kierunkiem Stanisławskiego i Mehoffera. Po samobójstwie narzeczonej (1914 r.) wyjechał z Bronisławem Malinowskim (później światowej sławy antropologiem) do Australii. Do Polski wrócił przez Rosję, gdzie uczestniczył w walkach na froncie rosyjskim i był świadkiem rewolucji październikowej. W 1925 r. był jednym z inicjatorów zakopiańskiego Towarzystwa Teatralnego i powstałego z jego inicjatywy Teatru Formistycznego. Teatr wystawiał sztuki Witkacego i miał charakter amatorski, grali w nim m.in. malarze, dentyści i państwowy przepowiadacz pogody (urzędnik Państwowego Instytutu Meteorologicznego).

Dramat i malarstwo nie były jedynymi zainteresowaniami Witkacego. On sam uważał się za filozofa, ideologa „czystej formy”, teoretyka sztuki. Tworzył rzeczy trudne i nie wpisujące się główny nurt ówczesnej sztuki. Nie znosił, jak mówił, „literatury bebechowej”. Czy tylko taki był Witkacy? Mroczny i niezrozumiały?

Zakopianina

Jedną z największych i zupełnie niedocenionych zasług Witkacego było odkrycie zakopianiny. Zakopianina to groźny narkotyk zawarty w powietrzu Zakopanego. Każdy, kto przyjeżdża pod Tatry, wdycha go i może to przynieść fatalne konsekwencje. Według Witkacego pierwszym objawem zbliżającego się uzależnienia jest chęć ponownego przyjazdu do Zakopanego. To bardzo poważne ostrzeżenie. Kolejnym etapem jest trudność z dostrzeżeniem tego, co w Zakopanem złe i brudne, lekceważenie naciągania gości przez górali łasych na dutki, ignorowanie tatrzańskiej pogody (latem uporczywe deszcze, zimą halny). Osobom poważnie uzależnionym zmienia się też optyka, dokąd jadą, a skąd wracają. Takie osoby „jadą na niziny, do wsi lub miasta, gdzie mieszkają” i „wracają do Zakopanego”. Ten stan uważany był przez Witkacego za nieodwracalny, bo choć z uzależnienia od innych narkotyków można się wyleczyć, to uzależnienie od zakopianiny jest nieuleczalne. Ostatnim etapem jest pragnienie (często realizowane) zamieszkania w Zakopanem.

Dlatego ostrzega się każdego, że przyjazd do Zakopanego kończy się uzależnieniem, a w konsekwencji przymusem życia w tym mieście, ciągłym chodzeniem po Tatrach, znoszeniem fanaberii meteorologicznych i tłoku spowodowanego przez... tych wszystkich gości.

Firma portretowa Witkasiewicz i Spółka

Witkacy dużo malował na zamówienie, głównie portrety. Dla swojej firmy portretowej opracował Regulamin. Regulamin zawierał przede wszystkim cennik. Cena zależała od tego, czy portret miał być ugładzony, czy też artysta (Witkacy) dostawał wolną rękę, co należy odczytywać, że nabywca otrzymywał portret będący wypadkową zdarzeń, alkoholu, narkotyków i mógł być... (portret) dość dziki. Sama firma portretowa (Witkacy) takie obrazy uznawała za najlepsze, ale od najlepszych lepsze były „bezcenne”, bo powstające nie na zamówienie, tylko z natchnienia samego artysty. Opłatę za portret nabywca przekazywał funkcjonariuszowi firmy (Witkacemu) w okienku kasowym, którym było krzesło. Pieniądze przechodziły z jednej strony na drugą pod poręczą tegoż krzesła. Inny ciekawy zapis głosił, że firma nie podejmuje się zapakowania obrazu ani jego dostarczenia do klienta. Jednak firma (Witkacy) mogła to uczynić z przyjaźni do nabywcy.

Oprócz samego Regulaminu warto wspomnieć o sygnaturach, którymi Witkacy opatrywał tworzone portety. Związane były z używkami, pod których wpływem był Witkacy podczas pracy. Takich jest większość, z sygnaturami pejotlu, meskaliny, kokainy i innych używek. Ale jest też NP13, co oznacza, że Witkacy nie palił już 13 dni, NPI — że nie pił, NPI+C — że nie pił, ale zjadł ciastko. Podobno był też jeden portret z dopisanym „plus G”, co oznaczało jedyną w życiu głodówkę, jaką Witkacy odbył w celu odchudzenia się. Jeden jedyny raz. Niestety portret zaginął.

O rozstaniach

Witkacemu zdarzało się zrywać znajomości, najczęściej z powodu — jak mówił — „wampirowania”, to znaczy dlatego, że te osoby „przysysały się” do niego, pozbawiając go sił twórczych i sił witalnych. Rozstawał się też z ludźmi, którzy okazali się inni, niż sobie wyobrażał.

Witkacy miał doskonałą (choć specyficzną) metodę zrywania znajomości. Otóż zrywał kategorycznie — osobiście lub listownie. Nie było żadnej dyskusji. Zerwanie skutkowało przeniesiem danej osoby do kategorii o określonym numerze. Im wyższy, tym niższa kategoria. Na przykład Antoni Słonimski został przeniesiony do kategorii nr 75. Przyczyną była zapewne „łatwizna produkcji” Słonimskiego. Jak nisko upadł Słonimski, świadczy to, że już osobom kategorii nr 14 Witkacy nie podawał ręki (ale jeszcze uchylał kapelusza). Zerwania najczęściej nie były dożywotnie, lecz na określony czas. Niskim wyrokiem było kilka miesięcy, najwyższym kilka lat. Po wydaniu wyroku i powiadomieniu o nim skazanego, Witkacy nie spotykał się z tą osobą i nie odzywał do niej. Jednak zaraz po upłynięciu wyroku stosunki wracały do normalności.

...

Jest jeszcze historia książki o narkotykach, z rozdziałem o myciu i goleniu; jest informacja o kółkach na drzwiach od domu, informujących, czy można wejść, czy tylko mówić przez drzwi, czy można pukać, czy nawet tego nie wolno (miały one różne nasycenie czerwieni). Jest legenda o kotlecie zapakowanym do portfela i legenda o płaszczowinie, czyli o wymyśleniu przez Witkacego jednego z najważniejszych terminów geologicznych...

Dlaczego więc mamy pamiętać tylko surową i zmęczoną twarz ze zdjęcia? Spójrzmy na Witkacego oczami jego przyjaciela, świadka tamtych lat. Rafał Malczewski wspomina:

„W naszym osiedlu (tzn. w Zakopanem — przyp. AK) Witkiewicza nikt nie przemilczał. Wszyscy znali go choćby z widzenia, potężną postać o twarzy pięknej, oczach niezapomnianej mocy i czaru. Ci zaś, co go znali bliżej wiedzieli, co za fajny duch zamieszkiwał twórcę »czystej formy«, jak bardzo był uczciwy w stosunkach z ludźmi, jakim był przyjacielem w chwilach nieszczęścia, nawiedzających bliźniego. Był prawdziwym demonem, ale doprawdy, był człowiekiem wielkiego charakteru”.

Literatura:

  1. Lidia Długołęcka, Maciej Pinkwart, „Zakopane. Przewodnik historyczny”, Wydawnictwo PTTK „Kraj”, Warszawa 1988
  2. Rafał Malczewski, „Pępek świata. Wspomnienia z Zakopanego”, Wydawnictwo LTW, Warszawa 2000